Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat

O mnie

JA :)

Tosia urodziła się 20 maja 2009r.

Po wyjściu ze szpitala, zaraz po narodzinach, nie stwierdzono u niej żadnych chorób ani wad genetycznych (10 pkt w skali Apgar).

W piątym miesiącu życia rodzice zauważyli zmiany w lewym oczku w postaci przebłysku w źrenicy. Po badaniach u okulisty stwierdzono u małej rozwijający się nowotwór – siatkówczak (retinoblastoma – mutacja sporadyczna) w obu oczkach. Diagnozę potwierdziło jeszcze kilku następnych specjalistów. Lewe oczko – olbrzymi guz rozwarstwiający siatkówkę, oczko prawe – trzy duże guzy w tylnym biegunie gałki ocznej…

W październiku Antosia została pacjentką oddziału onkologicznego w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, gdzie rozpoczęto leczenie poprzez chemioterapię. Proces leczenia u Tosi to kolejno ratowanie życia, potem samych oczu a na końcu wzroku. Żeby zapobiec najgorszemu, zbieramy pieniądze na dalsze specjalistyczne leczenie. Lewe oczko zajęte w 90% przez nowotwór początkowo nie reagowało na żadne kolory ani nawet światło, co w rezultacie groziło usunięciem gałki ocznej. Moi rodzice robią wszystko, żeby mnie przed tym uchronić i zachować moje życie oraz widzenie.

Na dzień dzisiejszy, po dziewięciu wycięczających maleńki organizm cyklach chemii, guzy pozostają w regresji i są nieaktywne. Ostatnie badania okulistyczne potwierdziły, że Tosia na lewe oczko nie widzi, ale reaguje na światło i ma zachowane pole widzenia. Na całe szczęście Tosieńka widzi na drugie oczko. Jeśli tylko nie będzie nawrotów (wszyscy mają taką nadzieję) proces leczenia się nie skończy, ponieważ cały czas będzie trzeba rehabilitować i operować oczka.

Przed Tosią i jej rodzicami jeszcze długa droga, bo gdy uda się do końca wygrać walkę z nowotworem, czeka ich długi proces rehabilitacji. Ale tak oni, jak i my optymistycznie “patrzymy w przyszłość”, modlimy się i wierzymy, że się uda, a wsparcie finansowe, nawet najmniejsze, pomoże Antosi szybciej stanąć na nogi – dosłownie, bo na razie jest za słaba żeby raczkować, i cieszyć się,
z oglądania i poznawania tego jaki piękny jest ten świat.

Komentarzy: 5 do wpisu “O mnie”

  1. mmmp pisze:

    Trzymam mocno kciuki, wierze że się uda :)

  2. Łukasz pisze:

    Nie wiem co napisać, trochę się rozkleiłem, ale chcę wysłać dużo pozytywnej energii, powodzenia to się musi udać.

  3. uczen pisze:

    jestem uczniem zawodowki , bardzo wspolczuje rodzica i trzymam kciuki.. chyba nie ma czlowieka ktorego by nie ruszyla ta historia mam nadzieje ze kazdy kto odwiedzi ta strone odpusci sobie paczke fajek albo piwko i przekaze nie wielka lecz cenna sumke dla tosi pozdrawiam i trzymam kciuki

  4. aga pisze:

    Witaj Tosieńko.
    Mojej koleżanki synek choruje na to samo co TY. Historia podobna i podobna, nieustanna walka o wzrok i życie. Trzymamy za Was (i za inne dzieciaki, których życie nie oszczędza) kciuki. A rodzicom życzymy dużo siły, optymizmu, wytrwałości i pomocnych, życzliwych osób dookoła!

  5. mariya pisze:

    Witam, mam podobną małą dziewczyneczkę. Trzymamy za Was kciuki! I postaramy się rozpowszechniać tego bloga. Nie dawaj się, maluszku!

Zostaw odpowiedź

Please type the characters of this captcha image in the input box

Wprowadź kod z obrazka